Bileciki do kontroli

Miejsce akcji – Cypr, Nikozja

– Dlaczego nie powiedziałaś, że mamy się uśmiechnąć do zdjęcia? – zapytał mężczyzna, który stał obok kierowcy w autobusie numer 148 z Solomou Square do Kaimakli w Nikozji.

– Muszę zmienić kartę pamięci w aparacie -odpowiedziałam i poprosiłam żeby się uśmiechnął.

Gdy autobus ruszył, sympatyczny pan okazał się kanarem i z najbardziej uprzejmym uśmiechem jaki kiedykolwiek widziałam u kanara, poprosił o bilet do kontroli. W Polsce przyzwyczaiłam się już do tego, że oczy kontrolerów są tak wąskie, jak otwór, w którym kasuje się bilety. Oczy szukają osób potencjalnie wyglądających na takie, które biletów nie posiadają i stają się łatwym łupem dla kontrolerów. Kontrolerzy na Cyprze, (tych których zdążyłam poznać) są, ale swoją pracę traktują raczej jako miłą przejażdżkę autobusem i okazję do rozmowy ze znajomymi, a także z przybyszami z Polski. Jak widać, Andreas też nie był żądnym biletowej krwi kanarem.

Skomentuj

Related Articles